W sobotę uciekałam z Zosia i Karolkiem. Z. tym razem "pracował" przy współpracy Anielki. Od miesiąca w Krakowie jest wystawa konstrukcji i robotów z klocków lego. W klimatyzowanych podziemiach. Na miejscu okazało się, że my i Paweł z Szymkiem i Antosiem z którymi tego dnia razem uciekaliśmy przed upałami, byliśmy pierwsi. I kolejny plus - przestronnie i bez tłoku. I bardzo miła obsługa.
Etykiety
1%
agenezja ciała modzelowatego
allegro aukcja charytatywna
Anielka
Anna
babcia
babka płesznik
bajka
balonikowanie tchawicy
baseny termalne
beatboxing
blog
Boże Narodzenie
Centrum Nauki Kopernik
ceramika
chodzenie
codzienność
Czerna
dieta
dramat
duchowość
dziadek
działka
dzieciństwo
dzień dziecka
dzień matki
dzień ojca
edukacja domowa
Euro 2012
festyn charytatywny
fotografia
frywolitki
Fundacja Mam Marzenie
fundoplikacja sposobem Nissena
gastrostomia
góry
grzybek
guzik
hipoterapia
imieniny
implant ślimakowy
integracja sensoryczna
jak pomóc
kamienice
kampania społeczna
kangur
Karol
Karolek
klasztor
Kobieca Agencja Detektywistyczna Nr 1
kolejka na Kasprowy
komiksy
konkurs
kot
książeczki dla dzieci
książka
książki
laryngotracheoplastyka
Laski
leczenie
lego
majówka
Mały Kaszalot Bu
Mały Książe
maska krtaniowa
metoda Mazgutowej
metoda symultaniczno-sekwencyjna
Mój Kraków
muminki
muzyka
nadciśnienie płucne
niedomykalność nagłośni
O. Ziółek
Ogród Doświadczeń
ojcostwo
Ojców
oscylator
otoczenie
otolaryngologia Poznań
Palmiarnia
papeteria
pasaż ukł. pokarmowego
Paschy
PEG
PHmetria
Pierwsza Komunia Św.
piknik lotniczy
pływanie
po co nam 1%
porażenie fałdu głosowego
poród
Poznań
procesor mowy
prolife
przedszkole
przepisy wielkanocne
przepuklina przeponowa
Radio Kraków
refluks
rehabilitacja
rehabilitacja słuchowa
rehabilitacja w wodzie
rekolekcje
respiratoroterapia
rękodzieło
rodzina
rustykalnie
rysunek
sen/bezsenność
słuchowisko
spowiedź
Stal Nowa Huta
strata dziecka
street art
subkonto
Sursum Corda
szkoła
szopka krakowska
święty Mikołaj
tata
teatr
terapia karmienia
tort orzechowy
tracheostomia
turnus hipoterapeutyczny
turnus logopedyczny
turnus rehabilitacyjny
Ulica 25
upał
upcykling
urodziny
wakacje
Wcielenie
Wielkanoc
Wielki Post
wspomnienia
zagęszczanie płynów
zestaw niskopoziomowy
zoo
Zosia
zwężenia tchawicy
życzenia
żywa szopka
o mnie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mój Kraków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mój Kraków. Pokaż wszystkie posty
10.08.2015
9.08.2015
Uciekamy do zoo.
Uciekamy przed upałem. W różne miejsca. W Krakowie 36 st. Zabieram dwójkę dzieci, jedno zostawiam starającemu się w tych warunkach pracować tacie. W sobotę z Zosią i Anielką pojechałyśmy do zoo. Krakowskie zoo jest dobre na upał, bo położone w środku lasku Wolskiego. Jest przewiew, o którym w środku miasta można tylko pomarzyć. Ale najpierw trzeba tam dojechać. Z jedną przesiadką zajęło nam to... półtorej godziny.
7.08.2015
Dziesiąte urodziny (biletowe)
Nigdy nie myślałam, jak to będzie, kiedy Karol będzie miał 10 lat. Bo zupełnie nie umiałam sobie tego wyobrazić. Czy będzie z nim lepiej czy gorzej? A jeśli lepiej, to znaczy, że co? A jeśli gorzej, no to może lepiej już nie myśleć. Zresztą, dziesięć lat to jakiś szmat czasu, niewyobrażalny szmat. A tutaj szmat prask i -powtórzę za Anielką - "tadaaam!".
Od dwóch, właściwie trzech lat, daliśmy sobie spokój z kupowaniem Karolowi prezentów-przedmiotów. Najwięcej radości sprawiają Karolowi prezenty biletowane.
5.03.2015
Szopki krakowskie
Mało która wystawa czy wydarzenie, tak bardzo angażuje uwagę wszystkich naszych dzieci. Bardzo lubię zabierać nas wszystkich na szopki, bo każdy się tutaj czymś zachwyci. Jak sroki dajemy się złapać na kilka szkiełek i kolorowych papierków. Nie wiem czy kiedykolwiek uda nam się zrobić naszą szopkę. Póki co cieszymy oczy tymi na wystawie. Dzieci bardzo lubią elementy mobilne i efekty świetlne. Twardowski na księżycu, który dynda jak odwrócone wahadło zegara, cała plejada smoków, krakowiaków i górali. Król, królowa, Jezus, Maryja!
20.07.2013
Z cyklu historie przedporodowe- Peg, guzik, Dzień Dziecka w szpitalu i smoki na Rynku.
| 40 smoków! |
Skoro zaczęłam tego posta a on tak cierpliwie czeka na swoje zakończenie, no to go w końcu skończę. Pomimo paradnej oprawy zdjęciowej post będzie bardziej medyczny niż rozrywkowy. Jedno z drugim się zbiegło w czasie- Planowana hospitalizacja Karola w związku z wymianą PEGa na zgrabny guziczek i kolejną Paradą Smoków na Rynku. A to i tamto w okolicach Dnia Dziecka.
Wymiana PEGa na guzik - czyli gastrostomię bez dyndającej na stałe a jedynie z dołączaną na czas posiłku rurką - miała nas zakwaterować w szpitalu maksymalnie na 3 dni. Wyszliśmy na następny dzień po wymianie...z informacją, że Karol "przylał się" płynem podawaną mu nad ranem, co może mieć znamiona powrotu refluksu. Wyszliśmy bez leków i sprawdzenia, czy hipoteza o powrocie refluksu jest prawdziwa, za to z obawami czy aby nie wrócimy do szpitala ponownie za kilka godzin.
Wymiana PEGa na guzik - czyli gastrostomię bez dyndającej na stałe a jedynie z dołączaną na czas posiłku rurką - miała nas zakwaterować w szpitalu maksymalnie na 3 dni. Wyszliśmy na następny dzień po wymianie...z informacją, że Karol "przylał się" płynem podawaną mu nad ranem, co może mieć znamiona powrotu refluksu. Wyszliśmy bez leków i sprawdzenia, czy hipoteza o powrocie refluksu jest prawdziwa, za to z obawami czy aby nie wrócimy do szpitala ponownie za kilka godzin.
6.04.2013
Triduum w Mogile, Wielkanoc w Bullerbyn
![]() |
| Odświętni brat i siostra. |
Jeśli wielkość Wielkiego Postu mierzyć robieniem maleńkich kroczków w celu pójścia na przód pomimo przemożnej chęci, żeby siąść i płakać a w wersji optymistycznej położyć się i przespać ( bo chce się spać a przy okazji świadomie stracić kontakt z rzeczywistością i śnić), to śmiało rzec mogę, że Wielki Post uważamy za dopełniony. Na wielu płaszczyznach. Wielki Post się kończy Wielkim Tygodniem a od Wielkiej Soboty jest już tylko lepiej. Codzienność jakoś wpisała nam się idealnie w cykl liturgiczny. Tylko aura za oknem jakaś niepojętna. Wielki Tydzień rozpoczęliśmy ze zmęczeniem, jakąś niemrawością ale i ze szczerą intencją, żeby przeżyć te święta na maksa w miarę naszych możliwości. Tak od kuchni jak i od ołtarza.
3.01.2013
Łabędzie, fajerwerki, balony, zabawa w chowanego i sylwestrowe życzenia nie do spełnienia...
...czyli koniec tamtego i początek tego roku. Ostatni dzień roku przyniósł nam wiosenny świergot ptaszęcia, które jednoznacznie kojarzę z budzącą się wiosną. Ptaszę z nazwy jest dla mnie ciągle niezidentyfikowane, ale jego trele od dziecka utożsamiam z rychłym końcem zimy. Pogoda sylwestrowa sprzyjała tym omamom i błędom poznawczym.
20.09.2012
Chłopaki ze stali, festyn charytatywny i Karol. Zapraszamy!
A miał być 'tylko mecz":)
Ale od początku. Ostatni dzień przedszkola Karola. Piękna słoneczna pogoda i zapach wakacji w powietrzu. Po rozdaniu świadectw pojechaliśmy sobie na piknik do Lasku Wolskiego. To miała być klimatyczna kropka nad "i" czterech lata Karola w Ośrodku Maltańskim. Rozłożyliśmy się na leśnej ścieżce. Piku-pik, piku-pik, telefon. Dzwoni znajomy Zbyszka z NH. Zbyszek słucha, słucha i nic nie mówi, tylko uśmiecha się coraz bardziej tajemniczo. Zaskoczenie i uśmiech. Znajomy ów opowiadał innym znajomym o Karolu.. A znajomi znajomego historii słuchali i grali. A grali dla siebie i dla innych.
Stal Nowa Huta organizuje mecze charytatywne. Zupełnie nie znaliśmy tych ludzi i nie znaliśmy SNH ale SNH już nas (a raczej Karola) trochę poznała. I zaproponowali, że kolejny mecz będzie dla Karola:) W Hucie mieszkaliśmy raptem od 4 miesięcy. Jesteśmy tu nowi. Podsumowując listę strat i zysków wygląda na to, że w Hucie nam się podoba i dobrze nam się tutaj mieszka. Po propozycji chłopaków ze S/stali poczuliśmy się nie jak anonimowi mieszkańcy ponad 200 tysięcznej dzielnicy, ale jak nowi, których przyjmuje się jak swoich.
![]() |
| Łukaszowi Lendzie dziękujemy za projekty plakatów i...opowiadanie znajomym o Karolu:) |
Zebrane fundusze chcielibyśmy przeznaczyć na rehabilitację, bo tej Karol potrzebuje teraz najbardziej. Bez niej nie tylko nie ruszy do przodu, ale może stracić to, co już osiągnął. Nasza rehabilitacja to głównie hipoterapia, zajęcia na basenie, terapia słuchowa i turnusy rehabilitacyjne. Dobre turnusy są bardzo drogie. Nasz obóz hipoterapeutyczny jest szczęśliwym wyjątkiem, ale to dzięki temu, że korzystamy z ośrodka harcerskiego, częściowo dotowanego przez budżet miasta. Inaczej rzecz się ma z dwutygodniowym turnusem prowadzonym metodą dr Mazgutowej. Koszt: 8 tysiecy. Byliśmy na liście rezerwowej, ale nie udało nam się zebrać tych środków. Kolejny taki w następne wakacje, ale fundusze zbieramy już teraz. A w najbliższym czasie, a dokładnie w październiku tygodniowy turnus Mazgutowej będzie w Krakowie. Tym razem jesteśmy na liście uczestników, a środki finansowe "się zbierają" (3 tysiące). Mamy nadzieję, że zdążą na czas.
No i miał być to mecz. A z każdym dniem pojawiało się coś oprócz meczu, aż w końcu mecz zmienił się w turniej piłki nożnej, który ma być jedną z propozycji wydarzenia pt.Charytatywny Festyn Rodzinny. Eh..:) Brak słów! Kto miał okazję doświadczyć pomocy ze strony ludzi, których nawet nie zna ten wie, że słów naprawdę brak... Dziękujemy chłopakom ze SNH i wszystkim, którzy włączyli się w zorganizowanie festynu. Jeśli prawdą jest, że pewnych rzeczy możemy nauczyć się tylko od słabszych, to wierzę, że Karol będzie i dla Was niezwykłym nauczycielem, tak jak jest nim na co dzień dla nas :) Chcielibyśmy, żeby ta nauka była naszym "dziękujemy".
Zapowiedzi festynu znalazły się w nowohuckim Lodołamaczu i Dzienniku Polskim.
Zapraszamy serdecznie w niedzielę, 23 września. Od 14 do 20 na MOS Krakus, os. Szkolne.
3.09.2012
Piknik lotniczy 2012
Gdyby nie mój wujek M, to raczej nie wybralibyśmy się na lotnicze pokazy w tym roku. Wujek M. jest maniakiem lotniczym a krakowski Piknik Lotniczy to jego zmaterializowane pasje, na wyciągnięcie ręki. Początkowo mieliśmy w planie podrzucić go pod Muzeum Lotnictwa, ale szybko zmieniliśmy plany. Widok siwiejącego już pana z ogniem pasji w oczach... Ludzie, tego się opisać nie da! Karolkowi najbardziej podobały się samoloty w hangarach i traktor zawalidroga. Zosi - balony. A ja po raz kolejny obiecuję sobie, że do Muzeum Lotnictwa musimy się wybrać obowiązkowo w pierwszym semestrze przedszkolno-szkolnym naszych dzieci. Pierwszym w podwójnym znaczeniu, bo dzień po Pikniku Lotniczym nasze dzieci wystartowały w swoich życiowych debiutach. Karolek jako uczeń a Zosia jako przedszkolak:) Wysokich lotów dzieciaki!
19.08.2012
18.08.2012
Odratowane wakacje. Część III: Wystawa Lego
Bardzo fajna wystawa w bardzo fajnym muzeum. Muzeum Inżynierii Miejskiej. Poszliśmy na nią w dniu jej otwarcia a na następny dzień powtórzyliśmy tą wycieczkę, bo warto było. Zapaleńcy z LUGPOLu , Polskiego Klubu Fanów Klocków Lego, prezentują dopieszczone co do klocuszka swoje cacuszka. Można zobaczyć peerelowskie miasto i jego mieszkańców, lego rekonstrukcję desantu aliantów w Normandii, western story , dziwne mieszkanka dziwnych mieszkańców, roboty które tańczą jak im zagramy, i dużo, dużo więcej. W pierwszym dniu wystawy członkowie LUGPOLu pokazywali również swoje wyjątkowe rekonstrukcje pojazdów i innych przedziwnych maszyn, np. robocik układający kostkę rubika. Było też coś dla niespokojnych rączek małych praktyków. Zosia budowała wieże a Kaku się nudził, więc musieliśmy się podzielić. Zosia układała a Kaku pasł oczy widokiem maszyn, robotów, dźwigni, pociągów. Potem doszła do nas Zosia. Długo potem przeżywała jeszcze karuzelę z konikami z lego-wesołego miasteczka. Nas zajęła zabawa w wyszukiwanie niuansów życia w PRLu. No i robociki. Dzień wcześniej, na Teatrach Ulicznych spotkaliśmy znajomych z pięknego Tarnowa. Na Rynku można spotkać znajomych przypadkiem, z którymi człowiek czasami nie może się umówić przez cały rok. Akurat z tymi znajomymi się nie umawialiśmy od roku, ale spotkanie z nimi było zupełnie niesamowite:) Poleciliśmy im wystawę lego, która właśnie miała być otwarta następnego dnia. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę, bo ich dzieci są wielbicielami lego. I tak następnego dnia spotkaliśmy się na Wawrzyńca:) Byli bardzo zadowoleni.
Wystawa potrwa jeszcze do 15 września. Zdecydowanie polecamy!
11.07.2012
Ulica 25 - Festiwal Teatrów Ulicznych-mieliśmy przyjemność:)
| Ten pan miał ostrą konkurencje. Ale widziałam, jak nadrabiał gorliwie pomiędzy festiwalowymi spektaklami. |
Odkąd mamy dzieci, jestem zmuszona zrobić dość ostrą wstępną selekcję tego co na festiwalu obejrzymy. Oczywiście wybór jest podyktowany nie koniecznie ograniczoną ale inną mocą przerobową młodych. Przygotowuję się dość pieczołowicie. Czytam opisy wszystkich sztuk, oglądam zdjęcia i ewentualnie filmiki na youtubie. Godzina, jak wiadomo, choć z bólem przyjmuję to do wiadomości, też jest ważna. Nie jestem w stanie przewidzieć każdej reakcji dzieci na to co im zaproponuje i na to czego je pozbawię, ale na coś trzeba się zdecydować. Z 16 spektakli chciałam zobaczyć 10. Realnie do zobaczenia z dziećmi było 6. Zobaczyliśmy 4. Czy nie żal mi, że nie mogę nacieszyć się tym świętem teatrów, że nie mogę nie liczyć czasu i pozwolić sobie na zupełne wyłączenie się i przestawienie na odbiór? Jasne, że taka myśl przechodzi mi przez głowę kiedy tylko muszę zrezygnować z czegoś na co kiedyś miałam czas a teraz nie mam. Bo przecież nie przestało mnie cieszyć całe to artystyczno-intelektualne zamieszanie. Ale tak na prawdę dzięki Zosi i Karolkowi artystyczno-intelektualne zamieszanie zyskało więcej barw. Więcej autentyczności. Z dziećmi i dzięki nim inaczej oglądam takie teatry. Uczciwiej. Jeśli coś zachwyca to zachwyca, a jeśli nie bardzo to nie oszukuję samą siebie.
5.07.2012
Pożegnanie z Maltą

Mam takie wspomnienie sprzed jakichś sześciu lat, kiedy
jeżdżąc do Karolka do szpitala, spoglądałam na rozwieszone na mijanych przeze
mnie przystankach plakaty zapowiadające otwarcie powstającego Maltańskiego
Centrum Pomocy Niepełnosprawnym Dzieciom i Ich Rodzinom. Ponieważ Związek Kawalerów Maltańskich darzę
sporym sentymentem (byłam kiedyś wolontariuszką w Maltańskiej Służbie
Medycznej, a w czasie rocznego wolontariatu we Francji pracowałam w maltańskim
punkcie segregacji leków dla krajów trzeciego świata i robiłam zaawansowany
kurs pierwszej pomocy), miałam cichą nadzieję, ze Karolek będzie pacjentem
Centrum. Wtedy to było w sferze marzeń, bo nie zanosiło się na jego szybkie
wyjście ze szpitala, a kiedy już wyszedł, to ze względu na respirator nie od razu
byliśmy mobilni. Ale nadeszły nareszcie dni, kiedy można było nadzieję nakarmić
czynami.
20.05.2012
Na Karmelickiej "jest spokojnie".
„Jest spokojnie” to mural Sławka ZBK Czajkowskiego. Oglądam go sobie z korytarzy rajskiej biblioteki. Bibliotek na Rajskiej a Mural na Karmelickiej:)
16.05.2012
Sezon na zakaz kąpieli w fontannach rozpoczęty.
| pl. Szczepański |
14.05.2012
Krakowski Festiwal Nauki
Cieszę się, że niezniechęceni perspektywą gonienia za Zosią po Rynku, między rowerami, gołębiami, "radosnymi" angielskimi turystami, czy przeciskaniem się z Karolkiem, dotarliśmy na FN. I jak zwykle po takim czymś więcej miałam w głowie pytań niż odkryć. A zadziwienia i zachwytu nad prawami fizyki więcej niż pytań. Niestety nie udało mi się zobaczyć przygotowanej przez ASP projekcji mapowania na ścianie Sukiennic. Miałam wielką chrapkę na taką zabawę, ale nie wyszło. Nic to! Jeszcze się przecież zdarzy. Może raz jeszcze będę mogła pochodzić po Lyonie i nacieszyć oczy świetlnymi czarami na Święcie Światła...Eh, eh...Takie wspomnienia mnie naszły pod byle pretekstem:) Lepiej nie będę rozwijać tematu, bo niechybnie musiałabym zahaczyć o nawiedzające mnie systematycznie i od lat sny o Paryżu. W ostatnim np. chodziłam wzdłuż Sekwany, kwitły magnolie a bukinierzy rozkładali swoje stoiska...
No a w Krakowie zaczął się sezon na Festiwale i to mnie bardzo cieszy:) Już wkrótce Targi Książki dla Dzieci, potem Rozstaje, potem Festiwal Ulica 24, no i ciągle jeszcze trwa Miesiąc Fotografii w Krakowie. A w między czasie, Kraków, Kraków po prostu:) Fajnie, fajnie! Lubię to bardzo!
29.04.2012
Jak ominąć korki w Krakowie? Zahaczyć o Bielany.
Odkąd przeprowadziliśmy się do Nowej Huty ( do jej lepszej, bo starej części:)), nasza odporność na zakorkowane ulice z minimalnie minimalnej, spadła o kolejne oczka w dół. Bo stara część Nowej Huty właściwie się nie korkuje. W miniony czwartek pojechaliśmy wszyscy razem z Karolkiem na jego hipoterapię. Na drugi koniec miasta. Szczęśliwie trafiliśmy na czas, kiedy korporacje miały kończyć prace za 5 minut, a Kraków był jeszcze w miarę przejezdny. Z powrotem miało być gorzej, ale ponieważ pogoda była cudna, majowa w końcu kwietnia, słońce i blue sky, zastosowaliśmy taktykę "wstąpił do piekieł, po drodze mu było". Tak na prawdę było to prawie niebo, bo klasztor kamedułów na Bielanach. Jakieś 10 minut drogi od "naszej" stadniny. Podczas gdy tysiące nieszczęśników "gnało" przez miasto w upale, 20km/h, my omijaliśmy kolejne godziny szczytu w chłodzie pustelni. Erem Srebrnej Góry na Bielanach jest jednym z dwóch czynnych Zakonów Kamedułów w Polsce. Na całym świecie jest ich dziewięć. Bielany to niezwykłe miejsce, między Niebem a ziemią, ale bliżej Nieba. Po powrocie spenetrowałam stronę internetową Kamedułów i dotarło do mnie jaki skarb mamy pod nosem! Polecam jej odwiedzenie a potem, albo przed, samego klasztoru. Oprócz poznania historii zakonu Kamedułów, historii Srebrnej Góry (nieprzerwanie 480 lat), można też przeczytać o życiu codziennym mnichów, wokół którego krąży wiele mitów, jak się okazuje, wyssanych z palca. Pustelnicy wstają o 3.30. W klasztorze nie ma radia, ani telewizji. Swoją pracę wykonują w ciszy i skupieniu. 17.04.2012
Rękawka 2012.Wojowie i inne Świętopełki.
Święto Rękawki sięga XV wieku. Na kopcu Krakusa, prawdopodobnie w pierwszy dzień wiosny, nasi słowiańscy przodkowie obchodzili zaduszki wiosenne, ucztę pogrzebową, palenie ogni. Sama nazwa "Rękawka" pojawia się w XVII w. i odnosiła się do wzgórza na którym usypany był kopiec Krakusa. Słowo "raka", "rakew" oznaczała grób, trumnę. Pogański charakter tych obrzędów był źle widziany przez duchowieństwo, dlatego chcąc odciągnąć ludność od obrządków, w pobliżu wzgórza Krakusa, na wzgórzu Lasoty, najprawdopodobniej w XIIIw. wybudowano kościół, którego patronem nie bez kozery stał się św. Benedykt. Uroczystość odpustowa zbiegała się w czasie z praktykowanymi żywo zaduszkami wiosennymi.
Dziś kościółek otwarty jest tylko raz w roku, w dniu święta Rękawki właśnie, tj. w pierwszy wtorek po Wielkanocy.
Z czasem Rękawka zmieniła się w typowy odpust ze straganami, karuzelą, strzelnicą itd.
Ale od 2001 roku za sprawa Domu Kultury w Podgórzu, święto Rękawki zmienia swój charakter. Podczas gdy na Wzgórzu Lasoty trwa kolorowy straganowo-karuzelowy festyn, na Kopcu Krakusa odżywają starosłowiańskie klimaty. Powstaje wioska słowiańska, słychać słowiańską muzykę, a słowiańscy wojowie toczą walkę i to bynajmniej nie na drewniane miecze. Można odwiedzić warsztat pracy powroźnika, samemu splątać powróz na pamiątkę. Spróbować słowiańskich smaków, strzelać z łuku czy kuszy. Zrobić sobie zdjęcie z TAKIM wojem!:) Zosia oszołomiona widokiem woja, który miał zapozować nam do zdjęcia, wytrzeszczała zielone ślepka i za nic nie dała się przekonać, że tak właśnie mógłby wyglądać ten rycerz z jej ukochanej kołysanki, który na koniku brązowym przeskakuje przez rowy i jedzie do królewny, czyli do niej. Woj nam sprawy nie ułatwił, bo głośno zaprotestował, kiedy nazwałam go, za przeproszeniem, rycerzem!
18.02.2012
"Wesele" St. Wyspiańskiego - słuchowisko w Radiu Kraków
13 lutego z okazji 111 rocznicy premiery "Wesela" St. Wyspiańskiego i 85 rocznicy powstania Radia Kraków w studiu Romany Bobrowskiej w RK przedstawiono słuchowisko. Pomysł takiej realizacji uważam za genialny. A reżyser Andrzej Seweryn tak o nim mówił „Decyzja o tym, aby zaprezentować cały tekst „Wesela” Wyspiańskiego dzisiejszemu słuchaczowi w sposób tak szczególny, czyli w bezpośredniej transmisji z udziałem najwybitniejszych aktorów polskich, krakowskich, z udziałem wspaniałych muzyków, wydaje mi się czymś naprawdę istotnym – jakimś znakiem powrotu, jakiegoś zaakcentowania wagi kultury teatralnej i radiowej, która ma wysoką wartość literacką” .
Kto chciał, mógł je zobaczyć, dzięki transmisji internetowej na żywo. A kto zobaczył, ten nie powinien mieć wątpliwości, że właśnie o odbiór uszny, a nie oczny w tym Weselu chodziło. Pusta scena, z kilkoma mikrofonami, gong a w tle miejsce dla zespołu Ola Walickiego, który skomponował muzykę do słuchowiska. Żadnej scenografii. Żadnej też choreografii, reżyserii gestu czy mimiki. Gest i mimika odgrywały tutaj rolę drugorzędną. Aktorzy w dłoniach trzymali teksty. Gdyby ktoś nie wiedział, mógłby pomyśleć, że to próba prawie generalna.
Kto chciał, mógł je zobaczyć, dzięki transmisji internetowej na żywo. A kto zobaczył, ten nie powinien mieć wątpliwości, że właśnie o odbiór uszny, a nie oczny w tym Weselu chodziło. Pusta scena, z kilkoma mikrofonami, gong a w tle miejsce dla zespołu Ola Walickiego, który skomponował muzykę do słuchowiska. Żadnej scenografii. Żadnej też choreografii, reżyserii gestu czy mimiki. Gest i mimika odgrywały tutaj rolę drugorzędną. Aktorzy w dłoniach trzymali teksty. Gdyby ktoś nie wiedział, mógłby pomyśleć, że to próba prawie generalna.
8.02.2012
Ważna sprawa i kilka zdjęć po drodze.
| Ogród zimowy.Teren prywatny. |
Dzień był tak piękny, że nie mogłam nie zabrać aparatu. Świeciło słońce i jakby się ociepliło. -12 st. W drodze powrotnej wysiadłam kilka przystanków wcześniej, żeby podarować sobie odrobinę luksusu (czytaj: spacer przez Podgórze, Kazimierz i Stare Miasto) i niemal odmrozić sobie rękę ( czytaj: pstrykać). To taka odpowiedz na pytania, które czasami słyszę : Kobieto! Kiedy Ty masz czas na robienie zdjęć i pisanie bloga!?
Zdjęcia robię "po drodze" a bloga pisze "w międzyczasie". " Po drodze" do urzędów, na uczelnię, na zakupy, do kościoła. Na spacerze z Zosią raczej nie ma szans. No, chyba że na zdjęciach ma być ona:)
A " w międzyczasie" oznacza: w nocy, albo grubo przed świtaniem, kiedy Karolek już się wyśpi ( tj. ok 4.30). Albo tak jak teraz, o przyzwoitej porze, kiedy babcia ma na oku rozwój wypadków. Ale to zdarza się niezwykle rzadko. A jedno i drugie muszę, bo inaczej się uduszę:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






