| Ten pan miał ostrą konkurencje. Ale widziałam, jak nadrabiał gorliwie pomiędzy festiwalowymi spektaklami. |
Odkąd mamy dzieci, jestem zmuszona zrobić dość ostrą wstępną selekcję tego co na festiwalu obejrzymy. Oczywiście wybór jest podyktowany nie koniecznie ograniczoną ale inną mocą przerobową młodych. Przygotowuję się dość pieczołowicie. Czytam opisy wszystkich sztuk, oglądam zdjęcia i ewentualnie filmiki na youtubie. Godzina, jak wiadomo, choć z bólem przyjmuję to do wiadomości, też jest ważna. Nie jestem w stanie przewidzieć każdej reakcji dzieci na to co im zaproponuje i na to czego je pozbawię, ale na coś trzeba się zdecydować. Z 16 spektakli chciałam zobaczyć 10. Realnie do zobaczenia z dziećmi było 6. Zobaczyliśmy 4. Czy nie żal mi, że nie mogę nacieszyć się tym świętem teatrów, że nie mogę nie liczyć czasu i pozwolić sobie na zupełne wyłączenie się i przestawienie na odbiór? Jasne, że taka myśl przechodzi mi przez głowę kiedy tylko muszę zrezygnować z czegoś na co kiedyś miałam czas a teraz nie mam. Bo przecież nie przestało mnie cieszyć całe to artystyczno-intelektualne zamieszanie. Ale tak na prawdę dzięki Zosi i Karolkowi artystyczno-intelektualne zamieszanie zyskało więcej barw. Więcej autentyczności. Z dziećmi i dzięki nim inaczej oglądam takie teatry. Uczciwiej. Jeśli coś zachwyca to zachwyca, a jeśli nie bardzo to nie oszukuję samą siebie.
