Ciach, no i jest! Jak królik z kapelusza albo śliwka z kompotu. A od tej chwili to już jak śliwka w kompot. W życie tutaj, z nami! Anielka się urodziła. Mała, śmieszna, pomarszczona śliweczka. Przyszła na świat jak jej siostra i brat. Umpa, umpa, umpa! Po cesarsku, a mimo to po ludzku. Bo tym razem rodziłam naprawdę po ludzku.
Aniela ma: dwa tygodnie, zapowiedz łagodniejszego niż Zosia temperamentu, z każdym dniem dłuższe rzęsy, wyssany w życiu wodnym maleńki półksiężyc na prawej dłoniczce i śmieszny nos. Jest do nikogo nie podobna, i nie jest "słitaśna". A poza tym jest zdrowiuteńka:) Mamy takiego zwyczajnego, fantastycznie przeciętnego noworodka.
Aniela ma: dwa tygodnie, zapowiedz łagodniejszego niż Zosia temperamentu, z każdym dniem dłuższe rzęsy, wyssany w życiu wodnym maleńki półksiężyc na prawej dłoniczce i śmieszny nos. Jest do nikogo nie podobna, i nie jest "słitaśna". A poza tym jest zdrowiuteńka:) Mamy takiego zwyczajnego, fantastycznie przeciętnego noworodka.