Uciekamy przed upałem. W różne miejsca. W Krakowie 36 st. Zabieram dwójkę dzieci, jedno zostawiam starającemu się w tych warunkach pracować tacie. W sobotę z Zosią i Anielką pojechałyśmy do zoo. Krakowskie zoo jest dobre na upał, bo położone w środku lasku Wolskiego. Jest przewiew, o którym w środku miasta można tylko pomarzyć. Ale najpierw trzeba tam dojechać. Z jedną przesiadką zajęło nam to... półtorej godziny.
Etykiety
1%
agenezja ciała modzelowatego
allegro aukcja charytatywna
Anielka
Anna
babcia
babka płesznik
bajka
balonikowanie tchawicy
baseny termalne
beatboxing
blog
Boże Narodzenie
Centrum Nauki Kopernik
ceramika
chodzenie
codzienność
Czerna
dieta
dramat
duchowość
dziadek
działka
dzieciństwo
dzień dziecka
dzień matki
dzień ojca
edukacja domowa
Euro 2012
festyn charytatywny
fotografia
frywolitki
Fundacja Mam Marzenie
fundoplikacja sposobem Nissena
gastrostomia
góry
grzybek
guzik
hipoterapia
imieniny
implant ślimakowy
integracja sensoryczna
jak pomóc
kamienice
kampania społeczna
kangur
Karol
Karolek
klasztor
Kobieca Agencja Detektywistyczna Nr 1
kolejka na Kasprowy
komiksy
konkurs
kot
książeczki dla dzieci
książka
książki
laryngotracheoplastyka
Laski
leczenie
lego
majówka
Mały Kaszalot Bu
Mały Książe
maska krtaniowa
metoda Mazgutowej
metoda symultaniczno-sekwencyjna
Mój Kraków
muminki
muzyka
nadciśnienie płucne
niedomykalność nagłośni
O. Ziółek
Ogród Doświadczeń
ojcostwo
Ojców
oscylator
otoczenie
otolaryngologia Poznań
Palmiarnia
papeteria
pasaż ukł. pokarmowego
Paschy
PEG
PHmetria
Pierwsza Komunia Św.
piknik lotniczy
pływanie
po co nam 1%
porażenie fałdu głosowego
poród
Poznań
procesor mowy
prolife
przedszkole
przepisy wielkanocne
przepuklina przeponowa
Radio Kraków
refluks
rehabilitacja
rehabilitacja słuchowa
rehabilitacja w wodzie
rekolekcje
respiratoroterapia
rękodzieło
rodzina
rustykalnie
rysunek
sen/bezsenność
słuchowisko
spowiedź
Stal Nowa Huta
strata dziecka
street art
subkonto
Sursum Corda
szkoła
szopka krakowska
święty Mikołaj
tata
teatr
terapia karmienia
tort orzechowy
tracheostomia
turnus hipoterapeutyczny
turnus logopedyczny
turnus rehabilitacyjny
Ulica 25
upał
upcykling
urodziny
wakacje
Wcielenie
Wielkanoc
Wielki Post
wspomnienia
zagęszczanie płynów
zestaw niskopoziomowy
zoo
Zosia
zwężenia tchawicy
życzenia
żywa szopka
o mnie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anielka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anielka. Pokaż wszystkie posty
9.08.2015
13.06.2014
Strawberry Stories
Taki teatr jak Kamchatka, ale lepszy, trudniejszy i bardziej fascynujący.
18.05.2014
Między logiką a mamą
-Tak. ( Ani milczenia ani obrony. Zwyczajne tak jakbym pytała ją o to, czy zjadła dzisiaj obiad w przedszkolu. Zwykle nie pytam, ale inni rodzice pytają a ich dzieci odpowiadają w taki sposób jak Zosia teraz. Z lekką irytacją, bo właśnie oderwałam ją od ważnego zadania. I to po co?! Żeby spytać czy ona to wycięła?! Lekka przesada. Co takiego? Przesada?! Przesada to będzie jak znajdziesz na to wytłumaczenie i lepiej dobrze się nad nim zastanów, bo za chwilę o nie zapytam! I wykorzystam do tego całą władzę rodzicielską! Córeczko!)
- Ale dlaczego? Zosiu, zniszczyłaś Anieli kojec!
-Nie zniszczyłam. Słuchaj! Przecież muszę jakoś sięgnąć do Anielki. Musiałam wyciąć otworek, bo teraz, no zobacz (wkłada rękę przez otworek, po samą pachę, robi "a ti ti Anielko, gili, gili" i tłumaczy mi z cierpliwością i lekką pobłażliwością jak nierozumnemu dziecku) teraz dostanę do Anielki i nie muszę stawać na paluszkach.
-Ahaaa...ale Zosiu (tutaj nastąpił monolog, który jako matka powinnam wygłosić a który okropnie mnie-nie-matkę nużył. Poza tym ja jako matka i nie matka, nie mogłam doczekać się na przyjście Z., żeby razem z nim ucieszyć się logiką myślenia i dobrze opanowaną umiejętnością posługiwania się nożyczkami przez starszą siostrę)
To było trzy miesiące temu. Otworek ciągle bardzo się przydaje. Nie tylko Zosi.
14.02.2014
Infirmeria - taki głupi pomysł na ferie.
![]() |
| a jak pojadę do babci i dziadka to będę jeździła na takich sankach |
W niedzielę wieczór poprzedzającą ferie mile spędzamy czas z Krysią, napinamy bicepsy pamięci we wzorach, kolorach, memory, snujemy plany aktywizujące. Kaku średnio zainteresowany naszą rywalizacją zadowala się byciem wespół zespół z nami, Anielka na zmianę memla karty od memo z innymi soczystościami a Zosia dotrzymuje nam pola i łasi się do tego kto najbliżej. Jak nie liczy trofeów, to coś miałknie, zamruczy, łypnie szklistym wielgachnym ślepiem - ten kot wyglądał podejrzanie. Podejrzałam a tam 38,2C. Poza tym nie traciła jasności umysłu i woli rywalizacji.
1.10.2013
Jeszcze o naszych babskich wakacjach Wam opowiem.
A właściwie samym ich końcu. W Borach Tucholskich z Mają i trójką jej robaczków.
My tam oni siam. Tata z Karolem w Chochołowie a ja z dziewczynkami 600 km od nich. I my i oni czuliśmy wakacyjny letni splin. Zatęskniliśmy za sobą bardzo. Po dwóch tygodniach lata bez siebie z przyjemnością oglądaliśmy nasze niewspólne zdjęcia i słuchaliśmy swoich niewspólnych historii. Ciekawe uczucie:) U nich na co dzień rżenie koni u nas klangor żurawi. U nich widok na Tatry, u nas las w lesie obok lasu. U nich oscypki z żurawiną u nas żurawina zbierana w ostatnim momencie. U nich dzień na ciepłych basenach termalnych u nas dzień nad chłodnym Bałtykiem (uwielbiam!). Oni w drewnianych domkach w stylu zakopiański my w drewnianym domku z błękitnymi drzwiami i oknami. U nich organizacja jak w zegarku u nas każdy dzień bez zegarka. U nich i u nas gdzie nie spojrzysz dzieci.
Przywlokłam stamtąd jarzębinę, rokitnik i żurawinę na przetwory (już przetworzyłam:)), suszone kozaki, prawdziwki, podgrzybki i dużo zdjęć. Jak zwykle za dużo:)
My tam oni siam. Tata z Karolem w Chochołowie a ja z dziewczynkami 600 km od nich. I my i oni czuliśmy wakacyjny letni splin. Zatęskniliśmy za sobą bardzo. Po dwóch tygodniach lata bez siebie z przyjemnością oglądaliśmy nasze niewspólne zdjęcia i słuchaliśmy swoich niewspólnych historii. Ciekawe uczucie:) U nich na co dzień rżenie koni u nas klangor żurawi. U nich widok na Tatry, u nas las w lesie obok lasu. U nich oscypki z żurawiną u nas żurawina zbierana w ostatnim momencie. U nich dzień na ciepłych basenach termalnych u nas dzień nad chłodnym Bałtykiem (uwielbiam!). Oni w drewnianych domkach w stylu zakopiański my w drewnianym domku z błękitnymi drzwiami i oknami. U nich organizacja jak w zegarku u nas każdy dzień bez zegarka. U nich i u nas gdzie nie spojrzysz dzieci.
Przywlokłam stamtąd jarzębinę, rokitnik i żurawinę na przetwory (już przetworzyłam:)), suszone kozaki, prawdziwki, podgrzybki i dużo zdjęć. Jak zwykle za dużo:)
16.08.2013
Slow Wilcze. Slow & slow & slow
Jadąc do Wilczego od razu wiedzieliśmy, że chodzenia szlakami nie będzie, bo po dokładnej analizie organów okazało się, że w stosunku do liczby naszych dzieci i ich umiejętności wędrowania, ewidentnie brakuje nam jednej pary rąk, jednej pary nóg i jednego tułowia łączącego to z tamtym. No a skoro tak, to słuszną wydawała się koncepcja pozwiedzania tego na co nigdy nie było czasu, bo się chodziło. Koncepcja zakładała przemieszczanie się samochodem i zwiedzanie, oglądanie, zachwyty że fajnie, że to zobaczyliśmy. Ale słuszną była ona tylko wg mnie, co wyszło na jaw, kiedy już uznałam że nie ma w niej krztyny rozsądku a Zbyszek po raz pierwszy wypowiedział się w jej sprawie zwięzłym uff.
2.07.2013
Anielka susełek
Ciach, no i jest! Jak królik z kapelusza albo śliwka z kompotu. A od tej chwili to już jak śliwka w kompot. W życie tutaj, z nami! Anielka się urodziła. Mała, śmieszna, pomarszczona śliweczka. Przyszła na świat jak jej siostra i brat. Umpa, umpa, umpa! Po cesarsku, a mimo to po ludzku. Bo tym razem rodziłam naprawdę po ludzku.
Aniela ma: dwa tygodnie, zapowiedz łagodniejszego niż Zosia temperamentu, z każdym dniem dłuższe rzęsy, wyssany w życiu wodnym maleńki półksiężyc na prawej dłoniczce i śmieszny nos. Jest do nikogo nie podobna, i nie jest "słitaśna". A poza tym jest zdrowiuteńka:) Mamy takiego zwyczajnego, fantastycznie przeciętnego noworodka.
Aniela ma: dwa tygodnie, zapowiedz łagodniejszego niż Zosia temperamentu, z każdym dniem dłuższe rzęsy, wyssany w życiu wodnym maleńki półksiężyc na prawej dłoniczce i śmieszny nos. Jest do nikogo nie podobna, i nie jest "słitaśna". A poza tym jest zdrowiuteńka:) Mamy takiego zwyczajnego, fantastycznie przeciętnego noworodka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)