Etykiety

1% agenezja ciała modzelowatego allegro aukcja charytatywna Anielka Anna babcia babka płesznik bajka balonikowanie tchawicy baseny termalne beatboxing blog Boże Narodzenie Centrum Nauki Kopernik ceramika chodzenie codzienność Czerna dieta dramat duchowość dziadek działka dzieciństwo dzień dziecka dzień matki dzień ojca edukacja domowa Euro 2012 festyn charytatywny fotografia frywolitki Fundacja Mam Marzenie fundoplikacja sposobem Nissena gastrostomia góry grzybek guzik hipoterapia imieniny implant ślimakowy integracja sensoryczna jak pomóc kamienice kampania społeczna kangur Karol Karolek klasztor Kobieca Agencja Detektywistyczna Nr 1 kolejka na Kasprowy komiksy konkurs kot książeczki dla dzieci książka książki laryngotracheoplastyka Laski leczenie lego majówka Mały Kaszalot Bu Mały Książe maska krtaniowa metoda Mazgutowej metoda symultaniczno-sekwencyjna Mój Kraków muminki muzyka nadciśnienie płucne niedomykalność nagłośni O. Ziółek Ogród Doświadczeń ojcostwo Ojców oscylator otoczenie otolaryngologia Poznań Palmiarnia papeteria pasaż ukł. pokarmowego Paschy PEG PHmetria Pierwsza Komunia Św. piknik lotniczy pływanie po co nam 1% porażenie fałdu głosowego poród Poznań procesor mowy prolife przedszkole przepisy wielkanocne przepuklina przeponowa Radio Kraków refluks rehabilitacja rehabilitacja słuchowa rehabilitacja w wodzie rekolekcje respiratoroterapia rękodzieło rodzina rustykalnie rysunek sen/bezsenność słuchowisko spowiedź Stal Nowa Huta strata dziecka street art subkonto Sursum Corda szkoła szopka krakowska święty Mikołaj tata teatr terapia karmienia tort orzechowy tracheostomia turnus hipoterapeutyczny turnus logopedyczny turnus rehabilitacyjny Ulica 25 upał upcykling urodziny wakacje Wcielenie Wielkanoc Wielki Post wspomnienia zagęszczanie płynów zestaw niskopoziomowy zoo Zosia zwężenia tchawicy życzenia żywa szopka

12.03.2011

Bar Smok



Każdy, kto przyjeżdżał do Krakowa i wysiadał na dworcu autobusowym, nie mógł go nie zauważyć. Stał dokładnie na przeciwko dworca PKS. Dziś w tamtym miejscu, mniej więcej, stoi Galeria Krakowska. A w barze przegląd polskiego społeczeństwa: student, zwykły podróżni, biznesmeni, bezdomni, matki z dziećmi, rodziny, samotni i zakochani, robotnicy, doktorantki i profesorowie. Za ladą panie w czepkach ochronnych i prawie białych fartuchach a w zaduchu zapachów kuchennych czuć było kuchnię polską. Lubiłam tamto miejsce kiedy zasiadałam przy stoliku. I czułam  do niego niechęć, kiedy mijałam obskurną elewację, nieciekawy tłumek i ściśnięte w kupie i nad kupą gołębie.


1 komentarze:

Ania pisze...

Tego nie da się zapomnieć, w czasie studiów, co tydzień w tym miejscu wyczekiwałam na swój autobus...

Prześlij komentarz