cf

Etykiety

1% agenezja ciała modzelowatego allegro aukcja charytatywna Anielka Anna babcia babka płesznik bajka balonikowanie tchawicy baseny termalne beatboxing blog Boże Narodzenie Centrum Nauki Kopernik ceramika chodzenie codzienność Czerna dieta dramat duchowość dziadek działka dzieciństwo dzień dziecka dzień matki dzień ojca edukacja domowa Euro 2012 festyn charytatywny fotografia frywolitki Fundacja Mam Marzenie fundoplikacja sposobem Nissena gastrostomia góry grzybek guzik hipoterapia imieniny implant ślimakowy integracja sensoryczna jak pomóc kamienice kampania społeczna kangur Karol Karolek klasztor Kobieca Agencja Detektywistyczna Nr 1 kolejka na Kasprowy komiksy konkurs kot książeczki dla dzieci książka książki laryngotracheoplastyka Laski leczenie lego majówka Mały Kaszalot Bu Mały Książe maska krtaniowa metoda Mazgutowej metoda symultaniczno-sekwencyjna Mój Kraków muminki muzyka nadciśnienie płucne niedomykalność nagłośni O. Ziółek Ogród Doświadczeń ojcostwo Ojców oscylator otoczenie otolaryngologia Poznań Palmiarnia papeteria pasaż ukł. pokarmowego Paschy PEG PHmetria Pierwsza Komunia Św. piknik lotniczy pływanie po co nam 1% porażenie fałdu głosowego poród Poznań procesor mowy prolife przedszkole przepisy wielkanocne przepuklina przeponowa Radio Kraków refluks rehabilitacja rehabilitacja słuchowa rehabilitacja w wodzie rekolekcje respiratoroterapia rękodzieło rodzina rustykalnie rysunek sen/bezsenność słuchowisko spowiedź Stal Nowa Huta strata dziecka street art subkonto Sursum Corda szkoła szopka krakowska święty Mikołaj tata teatr terapia karmienia tort orzechowy tracheostomia turnus hipoterapeutyczny turnus logopedyczny turnus rehabilitacyjny Ulica 25 upał upcykling urodziny wakacje Wcielenie Wielkanoc Wielki Post wspomnienia zagęszczanie płynów zestaw niskopoziomowy zoo Zosia zwężenia tchawicy życzenia żywa szopka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upcykling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upcykling. Pokaż wszystkie posty

5.08.2012

Odratowane wakacje. Część I: Działka.

Lipiec był wybitnie nie wakacyjny. To znaczy zdecydowanie nie spełnił moich oczekiwań urlopowania się "od tego wszystkiego". Nie udało nam się wyjechać wspólnie, zostawić problemy, zobowiązania, pracę, rachunki, zamknąć cztery kąty na cztery spusty, zabrać buciory i spocić się na szlaku. Nakarmić dzieci leśnym runem, i potrenować nicnierobienie. W dodatku złośliwe wszystko, na każdym kroku przypominało, że są wakacje, tak jak  gdyby normą było, że każdy żyjący nie odpuszcza nawet dnia i się wczasuje na wszelkie możliwe przyjemne sposoby. A my co? My pracujemy! Tzn. Z. pracuje a my współpracujemy z nim nie nalegając na i tak niemożliwy wyjazd.  A przynajmniej staramy się bardzo. Oczywiście coś trzeba było zrobić z dziećmi, które jednak nalegały. Na nic konkretnego, ale ich naleganie było tak nieznośne, a moja potrzeba produktywnego wypełnienia czasu tak silna, że coś trzeba było z tym zrobić. I tak określiłam priorytet lipcowej kanikuły: wykorzystać dobrodziejstwo chwili i miejsca. A Kraków takich dobrodziejstw ma w ilości nie do przerobienia. Czy po prostu wyjazd do babć i rodziny. Koszt takiego pobytu to chwilowe mniejsze lub większe iskrzenie niezgodności charakterów i poglądów na życie, ale potem i tak zostają wspomnienia tego co lepsze, relaksujące, miłe i podsumowane radością robaczków. Zapachy, odgłosy, faktury natury.